niedziela, 18 lutego 2018

Wegetarianizm & książkoholizm [GORZKIE ŻALE]

Dzisiaj post z gatunku tych, w których się narzeka.


Patrzcie, nie dość, że lubię książki, to jeszcze nie jem mięsa. Mam wrażenie, że traktuje się nas jak ufoludków, bo jak to można z własnej nieprzymuszonej woli zrezygnować z kurczaka, a do tego spędzać czas na czytaniu? Przecież to nienormalne!

środa, 14 lutego 2018

Książki? Książki. - "The Call", "Jak cię zabić, kochanie?" oraz "Playing the millionaire" [RECENZJA]

Tak jak w tytule!



Dzisiaj zmierzę się z trzema pozycjami. Nie zebrało mi się na tyle myśli, by stworzyć osobne recenzje na temat każdej z nich, ale mimo wszystko chciałabym wam o nich opowiedzieć. W tym poście znajdziecie krótkie i zwięzłe opinie o bestsellerze sprzed kilkunastu miesięcy, całkiem nieźle wypadającym erotyku oraz polskiej komedii kryminalnej. 



The Call. Wezwanie - Peadar O'Guilin


Okładka tej książki zdecydowanie mnie do siebie wołała. Szkoda, że treść nie spełniła moich oczekiwań w takim stopniu, jakbym tego chciała. Kolejny raz okazało się, że to, co się mówi podczas reklamy danej pozycji nie zawsze znajdzie odzwierciedlenie w naturze.

Nastolatkowie wiedzą, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym zostaną wezwani do nieznanej krainy. Będą ścigani przez bezwzględnych łowców, gotowych dopuścić się wszystkiego, byleby tylko ich zgładzić. Nessa ma tylko trzy minuty, a na skutek porażenia nóg nie jest w stanie biegać.

Od razu rzuciła mi się w oczy dziwna narracja, która do samego końca mnie irytowała i sprawiała, że nie mogłam wgryźć się w tekst. Brakowało mi tu opisów i wyjaśnień pewnych kwestii. Wszystko rozgrywało się ciach, prach, mach, co stanowiło wielki plus dla ogólnej dynamiki, jednak równocześnie przypominało wielki skrót większej całości potraktowanie niektórych elementów po macoszemu.


Po części jestem też sama sobie winna, że The Call zaliczam do tych średnich tytułów. Skoro w opisie z tylnej okładki wspomina się o tym głównym wezwaniu to spodziewałam się, że będzie ono miało miejsce już na samym początku. A tu nic bardziej mylnego. Cała powieść równocześnie opowiada o wszystkich wezwaniach jak i kompletnie omija ten temat bokiem zajmując się wszystkim, tylko nie główną bohaterką i jej problemem.

Książka ogólnie nie jest zła, bo całość nadrabia świetnym pomysłem na fabułę, jednak sam styl pisania autora ujmował mi przyjemność z lektury. Może to ja jestem już za stara na takie książki? Chociaż sądząc po fali mieszanych uczuć innych osób chyba nie jest ze mną aż tak źle, skoro nie jestem osamotniona w swoim zdaniu. Zamiary pana Peadara były dobre, wykonanie trochę gorsze, ale przynajmniej pracę grafika pozostawię bez uwag, bo należą się za nią jedynie komplementy.

No ale cóż. The Call do mnie po prostu nie trafiło.



Playing the millionaire - Sandi Lynn


Po tę powieść musiałam sięgnąć ze względu na pomysł, okej? No bo przecież kto by się nie skusił na książkę o dziewczynie, która zajmuje się uwodzeniem mężczyzn, a później ich okrada?

I to właśnie sama idea na Playing the millionaire mi się podoba najbardziej. Dość nietypowa, tajemnicza, wręcz intrygująca i przyciągająca uwagę. Została też całkiem nieźle zrealizowana, przynajmniej w ciągu pierwszej połowy, bo niestety, ale w drugiej części powieści mamy do czynienia z fabułą typowego erotyka (chociaż i tak lepiej napisaną niż 90% erotyków na rynku).


Na początku trochę za szybko się wszystko działo, dużo rzeczy miało miejsce w bardzo krótkim odstępie czasu, gdzie chętnie przygarnęłabym ich szersze opisy. Za to znowu w środku akcja bardzo zwolniła i wydarzenia rozgrywały się ślamazarnie, monotonnie. Dla przekory – za wolno.

Teraz, po skończeniu lektury, mogę powiedzieć, że początek był naprawdę niezły. Zapowiadał kawał naprawdę ciekawej historii. Tyle, że im dalej w las, tym bardziej szło to w stronę, w którą nie chciałam. Fabuła zaczęła robić się coraz słodsza, aż w końcu doszła do wręcz mdłego zakończenia.

Ale nie powiem, powieść w większości mi się podobała. Nie jest to oczywiście nic wybitnego, ale jednak Playing the millionaire będzie idealnym pomysłem na odstresowanie się i na miłe spędzenie wolnego czasu. Niby głupiutka i lekutka pozycja, ale w taki przyzwoity i przyjemny sposób.



Jak cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński


Jeżeli ktoś cały czas mi powtarza, że Alek Rogoziński to polski książę komedii kryminalnej, muszę to po prostu sprawić.

Trzydziestoletnia Katarzyna tkwi w przygnębiającym małżeństwie, nie jest w stanie zajść w ciążę, a jej babcia po swojej śmierci zostawiła ogromny spadek. By go dostać, dziewczyna musi spełnić warunki narzucone przez staruszkę; w ciągu kolejnych pięciu lat musi zapewnić starszej pani dziedzica z krwi i kości.


Pierwszy raz czytałam książkę, która łączy w sobie wątki kryminalne z komediowymi. Nie znam się w temacie i podchodząc do Jak cię zabić, kochanie? nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań, jedynie bazowałam na opinii innych czytelników. Nie pokrywały się one w takim stopniu z moimi odczuciami, jakbym tego chciała, ale w dalszym ciągu lektura była zadowalająca. Zaczynając od „tego poczucia humoru”, który był powodem, dla którego sięgnęłam po książkę. Obiecywano mi tarzanie się ze śmiechu no i.. no nie. Kilka razy uśmiechnęłam się pod nosem, ale to by było na tyle. Humor przedstawiony w książce jest bardzo prosty, mało wyszukany i niezobowiązujący. Mogłabym go porównać do zwykłych sucharów, które mniej lub bardziej pasują do całego kontekstu, jednak w dalszym ciągu bez rewelacji.

Jednak… Jak cię zabić, kochanie? to świetna komedia pomyłek, omyłek i miliona błędów popełnianych przez postacie. Oprócz walki o spadek ze strony Katarzyny, mamy jeszcze perspektywę księdza i dwóch zakonnic oraz groźnego przestępce. Absurd goni absurd, i chociaż samo zakończenie jest przewidywalne jak wybory w Rosji, to sposób, w jaki do niego dochodzimy zapełnia sporą dawkę zawirowań. Nie wiadomo kto, z kim, gdzie i dlaczego. Każdy z każdym ma coś wspólnego, zdarzenia z pozoru wydają się być oderwane od rzeczywistości, a tu nic bardziej mylnego, bo wszystkie się ze sobą łączą. Aha, no i ta książka to świetny poradnik o tym, jak nie należy mordować.

  




Fakty objawione:

Tytuł: The Call. Wezwanie
Autor: Peadar O'Guilin
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 352
Cena: 36,90 zł


Tytuł: Playing the Millionaire
Autor: Sandi Lynn
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 388
Cena: 35,80 zł



Tytuł: Jak cię zabić, kochanie?
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Cena: 36,90 zł



 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





niedziela, 11 lutego 2018

Powieść mojego życia? - "Pochodnia w mroku" Sabaa Tahir [RECENZJA]

W końcu się doczekałam!


Po półtorarocznym okresie oczekiwania na tom drugi mojej ukochanej książki Ember In The Ashes w końcu się doczekałam. Wydawnictwo wydało Pochodnię w mroku, Ewa od razu pobiegła, kupiła, ale lektura zajęła jej trochę więcej czasu niż mogłoby się wydawać. Pierwszą część ku swojemu zaskoczeniu połknęłam w rekordowo krótkim czasie. Tak bardzo dałam się porwać światu wykreowanemu przez Sabę Tahir, że zarywałam noce, podczytywałam na lekcjach i na każdej przerwie siedziałam z nosem w książce. A później przyszedł czas na kontynuację…